Szabbat Szalom!  
Czytanie Haftary 5775-76

Haftarot

Z poprzednich wydań
 

48. Szoftim – Bóg twój króluje! (Izaj. 51:12-52:12)

Wiekuisty (niech imię Jego będzie błogosławione) jest pocieszycielem nie tylko dlatego, że obiecuje pomoc, ale też skutecznie pomaga. Słusznie ma pretensję do tych, którzy nie wierzą, ponieważ dał tysiące dowodów na to, że każdy, kto zwróci się do Niego w słusznej sprawie, otrzyma stosowną pomoc. Najlepszym tego przykładem są dzieje narodu izraelskiego. Gdy Boży poeta spisywał swe cudowne wersy, lud dręczony był niewolą babilońskiego supermocarstwa. Ale wrócili. Później raz jeszcze wygnani przez Rzymian długo musieli czekać na spełnienie obietnic pocieszenia. Ale znów wrócili. Zazieleniła się ziemia spustoszona, odbudowane zostały miasta, założone nowe, sześć milionów potomków Abrahama, Izaaka i Jakuba zamieszkało w ziemi, którą Bóg im obiecał. A mimo to obserwator ma problem z tymi żydowskimi powrotami, bo nie całkiem odpowiadają one cudowności proroczych opisów, w których Bóg prowadzi lud pokornie spełniający Jego wolę, a narody stoją osłupiałe w podziwie dla Izraelowego Pocieszyciela, spełniającego swe dawne obietnice. Ani ten naród taki wspaniały, ani ich powrót nie wprawia narodów w podziw, a raczej irytuje i złości. Czyżby więc miał jeszcze jeden powrót nastąpić? Czy poprzedzi go jakieś jeszcze wygnanie? Wzorem niech będzie eksodus z Egiptu. Dla czytelnika Biblii cudowny, spektakularny, a mimo to nie odnotowała go żadna ludzka kronika. Być może owa cudowność również była kwestią wiary i języka opisu zdarzeń. Czyż więc i dzisiaj nie da się powiedzieć, że narody oglądają zbawienie Pańskie? (6.02.2016)


47. Re'eh – Świadek i władca narodów (Izaj. 54:11-55:5)

Ponowne zawarcie wiecznego przymierza z Izraelem oznaczać będzie wylanie na ten naród „niezawodnych łask” Dawidowych. Bóg umówił się z panującym w Jego imieniu królem Jerozolimy, że Dawidowe królestwo Boże ogarnie całą ziemię, że wszystkie narody będą w Dawidowej stolicy wielbić Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba. „Łaski” te obszernie opisuje Psalm 89. Dawid miał być świadkiem i władcą narodów (Izaj. 55:4). Obietnica ta nie zrealizowała się za jego życia. A obietnice Boże są niezawodne. Czy zatem Dawid musi powstać z grobu, by zostały zrealizowane? Być może tak. Jest jednak inna możliwość. Pewną obietnicę z Psalmu 16:10, która do tej pory nie zrealizowała się w odniesieniu do Dawida, apostoł Piotr przenosi na jego potomka, Jeszuę z Nazaretu. Czy i proroctwa o powołaniu narodów, których Izrael nie znał, nie można by w podobny sposób odczytać w zastosowaniu do Jeszuy, syna Dawidowego oraz Jego zgromadzenia świętych powołanych z narodów? Jest jednak w tym proroctwie zapisany ważny wymóg – oto owe powołane narody miały przybiec do Izraela, by razem z nim wielbić Boga – Świętego Izraelskiego. Dzisiaj tylko nieliczni spośród tych narodów wykazują taką gotowość. Owszem jest w starej Jerozolimie dzielnica chrześcijańska z ulicami wielu różnych kościołów, oddzielna ormiańska, a nawet muzułmańska – wszyscy pragną wielbić Boga w Jerozolimie, ale niekoniecznie razem z Izraelem, a może nawet przeciwko niemu. To się musi zmienić, by ziściła się obietnica, że Dawid (lub jego potomek) stanie się świadkiem i władcą narodów. Na razie narody chciałyby wielbić Boga w Jerozlimie na własną rękę, bez uznania Dawidowego świadectwa. (30.01.2016)


46. Ekev – Umiejętny język (Izaj. 49:14-51:3)

Panujący Pan dał mi język umiejętny, abym umiał czasu przygodnego mówić słowo upracowanemu (Izaj. 50:4).

W minioną środę, 11 listopada 2015, Komisja Europejska zadecydowała, że produkty powstałe w osiedlach izraelskich na tzw. Zachodnim Brzegu nie mogą być oznakowane "Made in Israel". Produkcja z osiedli to zaledwie 2 proc. gospodarki Izraela, a jedynie 20 proc. tych produktów znajdowało odbiorców w Europie. Decyzja nie ma więc żadnego gospodarczego znaczenia, nie wywiera żadnego nacisku. Spowoduje co najwyżej, że 120 tys. Arabów pracujących w izraelskich firmach straci pracę, gdy oddziały zostaną przeniesione w głąb Izraela. Jednak wymowa symboliczna tej decyzji jest bardzo bolesna. Europa nie protestuje, gdy produkty z Krymu mają naklejkę "Made in Russia", gdy kupuje "chińskie" towary z Tybetu, gdy sama osiąga zyski z firm położonych na spornych terytoriach w Afryce czy Azji. Ale dla Arabów z Izraela uczyniła obłudny wyjątek. W odpowiedzi z izraelskich sklepów wycofywane są produkty europejskie, np. francuskie wina...

Dramatycznego kontekst decyzja ta uzyskała dzisiaj, gdy cały świat przeżywa zamachy w Paryżu. Czy nie było to lizanie ręki tego, który bije. To Palestyńczycy w czasie olimpiady w Monachium 1972 wymyślili współczesny terroryzm islamski. Dzisiaj podkreśla się, że paryskie zamachy to największa tragedia od 1972 roku. Być może należałoby teraz grzecznie poprosić izraelskich espertów od terroryzmu, którzy od tamtego czasu nauczyli się kontrolowoać szaleńców tak, by jak najmniej szkodzili niewinnym ludziom i nie rujnowali codziennego życia w radości i pokoju. Może należałoby podziękować Izraelowi, że trzyma w Gazie pod kluczem 1,5 mln potencjalnych ekstremistów z oenzetowskim statusem "uchodźcy".

Jak znaleźć umiejętne słowa, by pocieszyć ludzi, którzy sami kręcą sobie bicz na własną skórę. Jak przekonać ich, by przynieśli synów twoich [Izraelu] na ręku, i córki twoje aby na ramionach przynoszone były (Izaj. 49:22), by ścigali tych, którzy nienawidzą Izraelitów i wszystkich ludzi kochających życie i Boga. Dzisiaj akurat nie trzeba namawiać do ścigania, ale można przypomnieć, że te same potwory, które pragną unicestwienia Izraela, dążą także do klęski Paryża, Londynu, Berlina i Nowego Jorku. (14.11.2015)


45. Vaetchanan – Pociecha (Izaj. 40:1-26)

Może nigdy pocieszanie Izraela nie było tak ważne i konieczne, jak dzisiaj. Ktoś powie, jak to? a wyprawy krzyżowe, wygnanie z Hiszpanii, a Szoah? Stare powiedzenie mówi, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Tak było ze wszystkimi dotychczasowymi prześladowaniami Żydów. Dzisiaj jest jednak inaczej. Izrael odniósł sukces. Zbudował państwo, którego powodzenie jest solą w oku całego regionu, a powoli także i światowej polityki. Dzisiaj Izraelowi grozi zagłada znacznie groźniejsza niż Szoah. Utrata państwa byłaby nie tylko tragedią milionów jego mieszkańców, ale także załamaniem wszelkich mesjańskich nadziei. Na szczęście do tego nie dojdzie. Wie to każdy, kto wierzy Bogu. Kwiat więdnie i usycha trawa, ale Słowo Boże trwa na wieki. Jeśli Bóg postanowił błogosławić Izraelowi, to któż Mu się sprzeciwi? Wszystkie narody są przed Nim jak kropla z wiadra, jak proch na szali. Izrael jest może solą w oku narodów, ale też jednocześnie źrenicą Bożego oka. Biada temu, kto jej dotknie. (23.10.2015)


ISIS do Izraelitów: "Dosięgniemy was, a wtedy zapłacicie dziesięciokrotnie za wszystkie wasze zbrodnie, których się dopuściliście. Zapewniamy was, że wkrótce już nie będzie ani jednego Żyda w Jerozolimie i w całym kraju. Potem pójdziemy dalej i usuniemy tę zarazę z całego świata."

44. Dewarim – Nagana (Izaj. 1:1-27)

Nagana jest przykra. Niemiło jest słyszeć o sobie, a także o innych, bolesną prawdę. Najlepiej byłoby wszystko robić dobrze, tak by nikt nigdy nie musiał się na nas skarżyć. Gdyby jednak tak było, nie bylibyśmy w stanie odróżnić dobra i zła. Dlatego nagana w reakcji na zło jest niezbędnym elementem poznania dobra. Gdyby Izrael był wzorowym narodem, nie moglibyśmy się od niego nauczyć, jak walczyć z własnymi złymi skłonnościami. Gdyby bohaterzy Biblii nie popełniali żadnych błędów, to pozostałoby nam uczenie się na własnych. Tymczasem mądry człowiek uczy się na cudzych błędach. A poza tym, nagana za formalizm naszej reglii przy jednoczesnym zaniedbywaniu praktykowania Bożej sprawiedliwości zawsze jest aktualna. Zarówno Mojżesz jak i Jezus namawiali do naśladowania sprawiedliwości, a nie jej głoszenia. Człowiek, który mówi o bogobojności, podczas gdy sam jest bezbożnikiem, jest podwójnie zły. Nie chcemy myśleć, jakie byłoby mniejsze zło. Wolimy w miesiącu postu i pokuty pamiętać o tym, by czynić to, co głosimy. (18.07.2015)


43. Masei – Mimikra (Jer. 2:4-28, 3:4, 4:1-2)

Większość ludzi nie lubi się wyróżniać. Gdy ktoś ma kręcone włosy wśród tych, którzy mają proste, będzie starał się je wyprostować. Gdy cztery osoby w towarzystwie opowiedzą się za jakąś tezą, to piąty, w dziewięciu na dziesięć przypadków, dołączy się do ich poglądu. Chęć upodobniania się wywołuje zjawisko mody. Modne mogą być nie tylko ubiory, ale także kultury, poglądy, religie. Ze zjawiskiem tym od początku zmagał się Izrael. Bóg chciał w nim wytworzyć zjawiskową, oryginalną, jedyną w swoim rodzaju kulturę i religię, a Izraelici, jak to ludzie, koniecznie chcieli się upodobnić do sąsiadów i otoczenia. Chcieli mieć króla jak sąsiednie narody, tak samo się ubierać, to samo jeść i stawiać sobie w domach i na placach miast posągi bóstw, którymi otaczali się ich sąsiedzi. Prorok mówi o tym zjawisku jako o piciu z Nilu i Eufratu. A Bóg chciał Izraela nawilżać rosą z Hermonu i deszczem z nieba. Trudno jest zachować Bożą indywidualność. Być takim jak Bóg chce, a nie takim jak otoczenie, ani nie przekornie i dla zasady odmiennym. Człowiek usiłujący upodabniać się do Boga poddany jest potężnym prądom i wiatrom otoczenia. Musi wykazać wiele siły, włożyć w to wiele pracy, by ani nie ulec, ani się nie złamać, ani nie wykrzywić w przeciwnym kierunku. Czyli zdrowa mieszanka podobieństwa i indywidualności (18.07.2015)


42. Matot – Młodość (Jer. 1:1 – 2:3)

Jeremiasz był młodzieńcem, gdy został powołany przez Boga. Również Izrael był młodzieńczym „niewypierzonym” narodem, gdy został wyprowadzony z Egiptu i spojony w jeden lud, jeden organizm społeczny a później państwowy. Do wykonania swoich wielkich zadań Bóg często powołuje młodych ludzi i młode społeczności. Wybrani z łona matki kształtowani są tak, by posiąść predyspozycje potrzebne do przeprowadzenia Bożej misji. Społeczności są tworzone i odpowiednio kształtowane. Inkubatorem dla Izraela była pustynia. Chrześcijaństwo swój płodowy okres przeżyło w łonie społeczności izraelskiej. Dlaczego tak, objaśnia Nikodem w swym słynnym pytaniu: „Jakoż się może człowiek narodzić będąc stary?” Starzy ludzie i stare społeczności często nie są zdolne do tego, by się zmienić, przekształcić i uzyskać zdolność do pociągnięcia za sobą innych. Sami mogą się nawrócić, ale trudno im nawracać innych. Dlatego symbolem działalności Jeremiasza jest gałązka migdałowa. Słowo migdał, hebr. szaked wywodzi się od czasownika „czuwać”, a kwiaty migdałowe rozkwitają pięknie i dziewiczo, gdy inne drzewa ledwie się zielenią. (18.07.2015)


17 lipca – 1 Aw. Piąty miesiąc, to czas żałoby. Począwszy od narodowego nieszczęścia na pustyni Synaj, poprzez zburzenie obu świątyń, aż po wypędzenie z Hiszpanii i współczesne zamachy – mają Żydzi wiele powodów do postu, płaczu i żałoby. Niełatwo jest się smucić w tak pięknym, ciepłym, słonecznym miesiącu. Ale co poradzić, skoro to właśnie lato było ulubioną porą dawnych kampanii wojennych. A może to było nawet pewnym błogosławieństwem w nieszczęściu, gdyż uciekanie z obleganych miast i niszczonych osiedli w zimie byłoby jeszcze trudniejsze. Lato jest dobrym czasem na wędrówki, nawet jeśli to jest wygnanie. Być może w taki sposób można też upamiętnić różne żydowskie wygnania – wybierając się na letnie włóczęgi bez wygód wspomnijmy tych, którym inni organizowali takie przymusowe „wakacje”.

41. Pinchas – Determinacja (1 Król. 18:46 – 19:21)

Trudna jest dla nas dzisiaj do zrozumienia, zaakceptowania i naśladowania postawa Pinchasa zabijającego demonstracyjnie jednego z grzeszników, jak i Eliasza, który nie tylko wyzywa na pojedynek proroków Baala naśmiewając się z ich boga, ale także doprowadza do ich wymordowania. Być może przeczytanie dalszego ciągu historii Eliasza pomaga w redukowaniu emocji, które prowadzą do takich gwałtownych wystąpień. Rzeczywiście czasami są one niezbędne. Zarówno w momencie działania Pinchasa jak i Eliasza Izraelowi groziło wynarodowienie, zagrożona była sprawa Boża. Dlatego drastyczna postawa miała swoje uzasadnienie. Ale czy należy ją naśladować? Prawie na co dzień możemy obserwować w wiadomościach, do czego prowadzi skrajny fanatyzm religijny. Bóg pokazuje Eliaszowi na Horebie trzy rodzaje niszczących żywiołów – huragan, trzęsienie ziemi i ogień, ale żaden z nich nie należy do metod Jego działania. Dopiero w łagodnym powiewie ducha można wyczuć Bożą obecność. Czy jest to jakaś podpowiedź? (11.07.2015)


40. Balak – Jak rosa i lew (Mich. 5:6 – 6:8)

Resztka Jakuba w czasach mesjańskich ma być dla narodów zarówno błogosławieństwem jak i postrachem. Rosa i deszcz to życiodajne błogosławieństwo. Lew jest silniejszy od wszystkich zwierząt. Wzbudza respekt. Podobnie będzie ze zgromadzonymi i nawróconymi Izraelitami. Wszystkie narody będą odczuwały respekt, gdyż najpierw Pan usunie spośród narodów narzędzia agresji, zburzy miejsca służące do obrony lokalnych egoizmów, wykorzeni wszelkie rodzaje kultów, by żaden człowiek nie miał możliwości uprawiania zabobonów i oddawania czci martwym bóstwom. W ten sposób „zemści się” Bóg. Jakaż wspaniała zemsta! Ludzie pozbawieni zostaną ogłupiających ideologii i narzędzi pozwalających szkodzić innym! Wśród nich nawrócony, prawdziwie pobożny Izrael, jako błogosławieństwo i postrach. Ale spełnienie takiej roli obłożone jest warunkiem. Izrael nie może służyć Bogu wyłącznie ofiarami ze zwierząt i płodów rolnych. Boga nie można przekupić. Od tych, którzy mają być rosą i lewem dla narodów Bóg oczekuje najpierw (1) sprawiedliwego postępowania, potem (2) miłosierdzia wynikającego z miłości i opartego na wcześniejszej sprawiedliwości, a na koniec (3) pokory względem Boga, czyli pełnego i bezwarunkowego podporządkowania się Jego Prawu. Każdy, kto pragnąłby być Bożym nauczycielem, powinien dobrze ugruntować się w tych trzech zasadach. (4.07.2015)


39. Chukat – Syn nierządnicy (Sędz. 11:1-33)

Historia Jeftego to jeden z przykładów, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Jego ojciec, Gilead, nie był raczej człowiekiem wysokich zasad skoro miał syna z nierządnicą. W sumie nawet chyba się nie dziwimy, że rodzina wyrzuciła bękarta i nie przyznała mu praw do dziedziczenia. Pozbyli się wstydu. Jefte tymczasem zgromadził koło siebie drużynę innych wyrzutków i pewnie żyli z rozboju. Sława bandy Jeftego musiała sięgać daleko, skoro w obliczu zagrożenia starszyzna Gileadu zwraca się do Jeftego z prośbą o pomoc. Jefte nie jest małostkowy. Wypomina co prawda swoim pobratymcom, że go wyrzucili, gdy on był w potrzebie, ale staje na czele ich wojsk pod warunkiem, że pozostanie na tym stanowisku także po wojnie, jeśli Pan da im zwycięstwo. Jefte pokazuje od razu cechy męża stanu. Najpierw rozpoczyna z wrogiem negocjacje pokojowe. Próbuje się dogadać bez walki. Tutaj następuje opis całej historii praw do ziem za Jordanem. Ammonici nie korzystają z możliwości zawarcia pokoju, podejmują walkę i przegrywają. Dzisiaj tereny po wschodniej stronie Jordanu w większości należą do Jordanii. Arabi upominają się nawet o ziemie po izraelskiej stronie. Nie przyjmują pokojowych ofert. Być może historia skończy się tak samo jak w tamtych czasach – podejmą walkę i przegrają. Jefte okupił jednak swój sukces bolesną ofiarą, utracił swoją jedyną córkę bez nadziei na doczekanie się potomków. Sam był synem nierządnicy. Być może jego ród miał przeminąć. Pozostał tylko we wdzięcznej pamięci jako wzór szlachetnego ale tragicznego bohatera wiary. (27.06.2015)

38. Korach – Umiejętność odejścia (1 Sam. 11:14 – 12:22)

To nie jest łatwe. Jakże często obserwujemy w życiu publicznym, gospodarczym sytuacje, w których ludzie nie umieją czasami rozstać się ze swoim urzędem czy stanowiskiem. Powody są różne. Jedni trzymają się „stołków”, bo mają w swoich głębokich szufladach różne tajemnice, których nie chcieliby odsłonić przed następcą. Inni po prostu przyzwyczaili się do zaszczytów, przywilejów, profitów. Prorok Samuel nie miał takich problemów. Gdy tylko ustanowił króla i wyprowadził system monarchiczny na prostą, żegna się z ludem. Czyni to dobrowolnie, nie naciskany przez nikogo. Rozumie, że nie może być w kraju dwóch ośrodków władzy i autorytetu. Usuwa się. Ale przy tym rozlicza się z ludem. Pyta, czy kogokolwiek skrzywdził, czy uczynił jakąś nieprawość. Nie występuje żaden świadek, który mógłby mu coś zarzucić. Cóż za wspaniałe świadectwo wierności w sprawowaniu funkcji najwyższego sędziego! Czy umiemy dzisiaj wyobrazić sobie osobę na jakimkolwiek wysokim stanowisku, której nikt nie miałby nic do zarzucenia w chwili składania urzędu? Samuel musiał być nie tylko sprawiedliwym, ale też miłosiernym i łaskawym człowiekiem. Gromy z nieba potwierdziły jego uczciwość i prawdomówność. Chciałoby się móc w taki sposób przejść na emeryturę. (20.06.2015)


Gilgal Argaman w dolinie Jordanu
zob. biblewalks.com/Sites/GilgalArgaman.html

18 czerwca – 1 Tammus Przełom wiosny i lata to najkrótsze noce, ciepłe dni, światło, zieleń, pełnia kolorów i zapachów. W tym czasie najpiękniej rozkwitają róże. Ale czwarty miesiąc biblijnego kalendarza naznaczony jest trudnym wspomnieniem głodu i pierwszej klęski Jerozolimy: „Miasto było oblężone aż do jedenastego roku panowania króla Sedecjasza. W czwartym zaś miesiącu, dziewiątego dnia miesiąca, kiedy głód srożył się w mieście i nie było już chleba dla ludu kraju, uczyniono wyłom w mieście” (2 Król. 25:2-4). Miasto zostało zdobyte. Na pamiątkę tych dramatycznych zdarzeń Żydzi w niewoli babilońskiej zachowywali post miesiąca czwartego (Zach. 8:19). Być może jest to Boży sposób na równoważenie naszych nastrojów. W smutnych miesiącach nakazuje nam świętować radosne święta, a w pełnych witalności letnich dniach wspominać tragiczne zdarzenia z historii Izraela. Widocznie jest w tym jakiś sens łagodzenia amplitudy ludzkich nastrojów.

37. Szelach Lecha – Zasada zwiadowców (Joz. 2:1-24)

Czasami właściwie nasza wiedza na temat tego, co nas czeka, nie ma żadnego znaczenia. Chodzi tylko o komfort psychiczny. Byłem kiedyś usypiany do drobnego zabiegu. To, że lekarz opowiedział mi dokładnie, co będzie się ze mną działo w czasie, gdy będę spał, było dla mnie ważne, choć w żaden sposób nie wpływało na mój udział w przebiegu zdarzeń. Bóg zapewnia nam taką wiedzę o niektórych przyszłych wypadkach, na które nie mamy żadnego wpływu, tylko po to, byśmy czuli się komfortowo, gdy zdarza się coś, niekoniecznie miłego dla nas, czy otoczenia. Nie dzieje się to jednak automatycznie. Bóg odpowiada na nasze zapotrzebowanie. Czeka na pytanie. Musimy wysłać zwiadowców, a potem jeszcze umieć wyciągnąć właściwe lekcje z ich relacji. Dotyczy to nie tylko wielkich zdarzeń proroczych, ale także zwykłego procesu poznawania Bożych prawd. Zanim coś stanie się zasadą naszego życia, powinniśmy to wypróbować. Taki okres próbny to zwiad. Ale wnioski z niego nie zawsze są łatwe do zbudowania. Zwiadowcy z Jerycha mogli pomyśleć, że skoro ledwie uszli z życiem i to tylko dzięki kłamstwu wszetecznicy, to może lepiej nie wybierać się do walki. Dla nich jednak ważniejszą informacją było to, że obrońcy się boją. Warto zatem w każdej sprawie wysyłać zwiad, zadać pytanie, a potem w skupieniu z modlitwą analizować odpowiedź. (13.06.2015)


36. Beha'alotcha – Synowie oliwy (Zach. 2:14 – 4:7)

Izrael jest w Biblii obrazowany przez co najmniej trzy rodzaje drzew (lub krzewów): drzewo figowe, oliwne oraz winorośl. Owoce tych trzech roślin nie tylko należały do siedmiu podstawowych (5 Mojż. 8:8), ale jeszcze dodatkowo wiązały się z obchodzeniem świąt. Wino i oliwa były składnikiem ofiar i spożywano je przy okazji wszystkich uroczystości świątecznych, począwszy od Sabatu a skończywszy na Sukkot.Oliwa w tym kontekście najsilniej wiąże się z działalnością niewidzialnej mocy Bożej, dlatego też pomazańcy, czyli ludzie wybrani przez Boga do spełnienia wyznaczanych przez Niego chwalebnych zadań, określeni są w wizji Zachariasza mianem "synów oliwy" (Zach. 4:14). Oliwa to wspaniały płyn. Wszyscy go chętnie spożywają, ale wykorzystywany bywa także jako źródło światła oraz kosmetyk lub lekarstwo. Społeczność Boga z wierzącymi odbywa się właśnie na zasadach oliwy – tłustości duchowego pokarmu, jasności symbolicznego światła oraz lekarstwa na duchowe dolegliwości. Tylko taki lud, który trwa w mocy oliwy może cieszyć się i wykrzykiwać z radości. Allelujah – chwała Jedynemu i Jego Synowi, Jeszui Mesjaszowi. (6.06.2015)


35. Naso – Niedowierzanie? (Sędz. 13:2-25)

W kilku historiach biblijnych widać pewnego rodzaju niedowierzanie u ludzi, którzy doznali niezwykłego Bożego objawienia. Wydaje się, że nieoczekiwane, nadnaturalne zjawisko wzbudza u nich pewną nieufność. Sprawdzają, czy aby na pewno to, co zobaczyli, usłyszeli, było sygnałem od Boga, czy też może od innych sił albo jeszcze zwykłą ułudą. Tak było z Abrahamem, gdy w jego starości Bóg obiecał mu potomstwo. Tak niewowierzał Giedeon, gdy Bóg nakazał mu ruszyć na wojnę z mocniejszym wrogiem. Również Mojżesz sprawdzał Boga przy krzaku. Matka i ojciec Samsona niedowierzają, że człowiek przekazujący niezwykłą wieść o narodzeniu ich syna, rzeczywiście jest posłańcem Boga. Sprawdzają i otrzymują cudowne potwierdzenie. Zupełnie naturalna wydaje się pewna nieufność względem nadprzyrodzonych zjawisk. Warto być ostrożnym, gdyż wielu ludzi bierze za objawienia swoje przywidzenia, sny albo nawet przejawy choroby psychicznej. Cud nie zdarza się często. Jeśli komuś wydaje się, że coś takiego przeżywa, to lepiej niech sprawdzi, czy to rzeczywiście poselstwo od Boga. (30.05.2015)

34. Bamidbar – Powrót od kochanków (Oz. 2:1-22)

Przykro to przyznać, że moja teściowa była wszetecznicą, ale skoro prorok tak pisze, to trudno byłoby tę prawdę ukrywać. Moim oblubieńcem jest Jezus, Syn Boży. A Bóg miał i ma jedną, jedyną żonę – lud Izraela. Również chrześcijańska wersja społeczności nominalnie zaślubionej Jezusowi często w historii zachowywała się wszetecznie. I nadal się tak zachowuje, umizgując się do różnych kochanków (papież nazwał ostatnio Abbasa „aniołem pokoju”!), ale na szczęście zarówno Ojciec jak i Syn w tej rodzinie są dość wyrozumiali. Nie tolerują zdrady i wszeteczeństwa, ale też gotowi są w imię miłości je wybaczać. To trudne, ale możliwe. Trzeba tylko małżonka czy oblubieńca przekonać o woli dochowania wierności na przyszłość. Wszeteczeństwo nie mija się z karą, ale mężowie w tej rodzinie pozostawiają swoim małżonkom drogę powrotu. Szczególnie boleśnie widać to na przykładzie Izraela. W ostatnich latach polityka rządów tego państwa zaczyna się coraz bardziej uniezależniać od ziemskich „kochanków”. I nie wynika to bynajmniej z poczucia własnej siły, ale determinacji w realizowaniu Bożego zamysłu odbudowy niezależności Izraela. To może być bolesny powrót, wiodący przez pustynię, ale będzie skuteczny i dlatego życzę Izraelitom jak najwięcej konsekwencji w podążaniu tą drogą. Nagrodą będzie błogosławieństwo moszczu i oliwy dla Jezreela. (16.05.2015)


Dolina Jezreel

19 maja – 1 Siwan Powitanie miesiąca Siwan nieodłącznie kojarzy się z przybyciem Izraelitów pod górę Synaj. Szeroka piękna dolina zamknięta przez wysokie góry. Dotrzeć można do niej tylko z jednej strony. Łatwo się bronić. Jest woda. Jest chleb z nieba. No i – co też może nie bez znaczenia – jest cudowny widok górski, którego niewolnicy z delty Nilu raczej nie znali. Uff, co za ulga, co za przyjemność! Mojżesz jednak nie marnuje czasu. Natychmiast wspina się na wierzchołek. Nie było wtedy schodów, które zbudowano w czasach chrześcijańskich dla pielgrzymów. Ale nawet po schodach wejście nie jest łatwe, a Mojżesz ma przecież osiemdziesiąt lat. W tych okolicznościach zdarzy się to, co było przełomowe dla dziejów całego świata. Nie wszyscy uznają historyczne znaczenie tego wydarzenia, ale to w niczym nie umniejsza jego wagi. Dzisiaj połowa ludzkości przyznaje się do ogłoszonych wtedy wartości, a druga połowa jest pod znacznym ich wpływem, nawet jeśli jeszcze wbrew swojej woli. Niebawem już wszyscy chętnie będą się utożsamiać z tą wspólną tradycją społeczności człowieka z Bogiem. Oby to nastąpiło jak najprędzej, czyli w przewidzianym przez Boga czasie, ale gdyby taka była wola Boża, aby się to stało 24 maja, w dzień tegorocznej Pięćdziesiątnicy, to ja mówię na to amen, niech tak będzie, Panie. Twoja wola, a nie nasza!

33. Bechukotai – Nad strumieniem (Jer. 16:19 – 17:14)

„Przeklęty, kto ufa w człowieku” – „Błogosławiony mąż, który ufa w Panu... będzie jak drzewo wszczepione nad wodami”. Bałwochwalstwo najczęściej wiąże się z pokładaniem ufności w człowieku i odwrotnie. Trzeba najpierw uwierzyć jakiemuś zwodzicielowi, żeby modlić się do kawałka drewna czy metalu. Najprostszy rozum podpowie jego właścicielowi, że to nie ma sensu. Równie często samym bałwochwalstwem jest właśnie czczenie człowieka. Idol, to określenie wywodzące się od kultowych wizerunków. Z drugiej zaś strony pokładanie ufności w Panu zapewnia błogosławieństwo. Ale jest to droga trudniejsza, bo trzeba uwierzyć w to, czego nie widać. Trzeba wejść do środka i samemu się przekonać. Oczywiście Bóg daje dowody, że jest żywym Bogiem, błogosławi, zapewnia rozwój, ale nie demonstruje tego najpierw, rzadko rozdaje zadatki. Trzeba ukorzenić się nad strumieniem Jego łaski i czasami przez długie lata czekać na powolny rozwój. Potem już wiadomo, ale wcześniej nie da się pokazać dowodów, nie można podstaw tej ufności pokazać i przekazać innemu człowiekowi. Trzeba samemu spróbować. Niektórzy przekonują się boleśnie, jak wielkim przekleństwem może być zbytnie pokładanie ufności w człowieku. Ale lepiej nie iść tą negatywną drogą i od razu znaleźć się we właściwym miejscu – nad strumieniem. (16.05.2015)

32. Behar – Zaufanie (Jer. 32:6-27)

Postawa Jeremiasza w historii odkupienia ziemi po krewnym, jest imponująca. Prorok siedzi w więzieniu, gdy przybywają do niego krewni z Anatot z prośbą, by wykupił działkę od krewnego. Chodziło o to, by nie tracić dziedzictwa rodowego i trochę ratować słabiej gospodarujących krewniaków. Z tym, że w tej sytuacji można naprawdę podziwiać postawę Jeremiasza, gdyż po pierwsze ci sami krewni wyrzucili go kiedyś z rodzinnych stron, a po drugie Anatot było w tym momencie pod panowaniem Babilończyków, więc proponowanie komuś wykupu tej ziemi wyglądało mniej więcej tak, jak słynna dorada Zagłoby, który proponował Szwedom Niderlandy. Mimo to Jeremiasz nie protestuje. Sporządza formalny akt sprzedarzy, płaci niemałą sumę, tylko dlatego, że tak kazał Pan. A potem dopiero modli się do Boga i wyraża swoje zdumienie, dlaczego Bóg nakazuje mu podejmować tak niekorzystne transakcje. Bóg wyjaśnia, że ten akt własności będzie miał jeszcze kiedyś znaczenie. Być może nawet spoczywa teraz gdzieś w europejskich muzeach i razu pewnego na jego podstawie Jeremiasz rzeczywiście odzyska swoją działkę. Wspaniałe proroctwo! Ale jeszcze wspanialsza postawa człowieka mającego zaufanie do Boga – najpierw robi, a potem pyta, dlaczego. Zachowanie doprawdy godne polecenia! (16.05.2015)

31. Emor – Stacja pośrednia (Ezech. 44:15-31)

Bóg nie prowadził Izraelitów z Egiptu do Kanaanu prostą drogą. Po pierwsze poszli przez pustynię, a nie utartym nadmorskim szlakiem, a po drugie zatrzymał ich na pustyni przez 40 lat. W pewnym sensie sami się zatrzymali, bo narzekali i wejście do ziemi odwlekło się za karę. Z drugiej jednak strony ten czas był Izraelitom potrzebny, by z niewolników przobrazili się w naród ludzi wolnych, zdolnych do samodzielnego zarządzania swymi sprawami. Tego nauczyła ich pustynia oraz podniesiona ręka Pańska. Dla naszego dobra Bóg prowadzi nas do doskonałości swego Królestwa okrężnymi drogami, dlatego że są mniej strome, a przy tym mamy czas na aklimatyzację na każdym z etapów. Gdybyśmy wjechali na ten wysoki szczyt szybką kolejką, to zapewne nie bylibyśmy zdolni do podjęcia na nim jakiegokolwiek wysiłku. Stacje pośrednie sprawiają, że nie tylko bezpiecznie znajdziemy się tam, dokąd nas prowadzi Bóg, ale też po drodze nabędziemy zdolności działania w wymagających warunkach. Warto jednak cały czas zważać na podniesioną rękę Pańską. Ona nie tylko wskazuje drogę, ale też przez potencjalne zagrożenie karą dostarcza potrzebnej motywacji do najwyższego wysiłku. (9.05.2015)

30. Kedoszim – Ogień Pański (Ezech. 22:1-18)

Świętość to nie pobożne szaty, przedłużane frędzle, wystawny rytuał nabożeństwa, setki religijnych książek na półce. To też nie wiedza, którą można się popisać w dyskusji, moralność na pokaz i spełnianie przeciętnych ludzkich oczekiwań związanych z pobożnością. Świętość Izraela, zarówno literalnego jak i duchowego, to przede wszystkim pełnienie Bożych przykazań, to całkowite oddanie Bogu serca, duszy i siły, to radość i zachwyt obcowania z Bogiem i Jego Słowem. Niestety te wysokie wymagania często przerastają nas „maluczkich”. Gdy spojrzymy na to, co robimy, co robią ludzie wokół nas, nawet ci, którzy uważają się za czcicieli Boga, ogarnia nas przerażenie. Obraz, który maluje Ezechiel pasuje nie tylko do Jerozolimy jego czasów, ale w całej rozciągłości opisuje niemoralność, niesprawiedliwość, wyzysk, pychę i zepsucie naszych czasów. Dlatego Pan gromadzi lud do Jerozolimy. To dziwne. Wydawało by się, że powinien ich rozproszyć. Ale Bóg jest miłosierny. Karze, ale tak, by z żużlu wytopić jeszcze choćby odrobinę srebra. Bóg nie chce, aby cokolwiek zginęło. Do końca daje nam szansę. Ale szlaka zostanie wyrzucona na podeptanie – też się do czegoś przyda. Niech o tym strachu pamiętają wszyscy, którzy biorą w usta Słowo Boże, w których rękach jest Pismo Święte. Bóg nie da się z siebie naśmiewać. Uratuje wszystko, co wartościowe, ale reszta zostanie spalona ogniem nieugaszonym. Ile wtedy ze mnie zostanie, co ostoi się w ogniu Dnia Pańskiego? Nie będzie tego wiele. Oby choć trochę zostało. (2.05.2015)

29. Acharej Mot – Szałas Dawida (Amos 9:7-15)

Gdy prorok Amos, prosty pasterz i rolnik, pisał te słowa, w Jerozolimie wokół świątyni panoszyły się pyszne pałace. Zapowiada on najpierw ich zburzenie. Ale potem mówi o powrocie i naprawie. Odbudowane będą jednak nie te wspaniałe pałace, ale szałas Dawida. Sukka to buda, w której mieszkają wygnańcy i bezdomni. W takich mieszkaniach Dawid, już jako król-elekt, spędził około dziesięciu lat swego życia. Potem też dużo czasu trawił na wojnach, gdzie mieszkało się w namiotach. Taką sukkę z gałęzi i liści buduje się na Święto Szałasów, by upamiętnić czasy, gdy Izraelici mieszkali w prowizorycznych schronieniach i zdani byli wyłącznie na Bożą opatrzność. Przypuszczalnie nawet „pałac” Dawida na Syjonie był mizerną chatą w porównaniu do tego, co budowali późniejsi mieszkańcy Syjonu. Amos wzywa do prostoty i skromności. Słudzy Boży mają wyróżniać się wysoką moralnością, wspaniałym charakterem, wrażliwością uczuć, przenikliwym i dociekliwym umysłem, a nie murami pałaców, kosztownymi ubraniami, meblami, pojazdami. Bóg odbudowuje Izrael w skromności, ale i tak ciągle znajdują się tacy, którzy jak za czasów Aggieusza budują sobie wytworne domy (Agg. 1:4), podczas gdy duchowy Przybytek Najwyższego leży w gruzach. Nie chcemy na nikogo pokazywać palcem. Niech każdy zajrzy do swojego serca i przekona się, jaki w nim kryje się skarb. (2.05.2015)

28. Mecorah – Wiara trędowatych (2 Król. 7:3-20)

Historie z życia Elizeusza czyta się jak bajki. Ale to jest prawda! Prorok w sytuacji oblężenia przepowiedział, że potanieją zboża. Dzisiaj spekulanci biliby się o takie informacje. Choć nie wiem, czy by uwierzyli. Wtedy ludzie też nie uwierzyli. Tylko głodni trędowaci, którzy nie mieli już nic do stracenia, postanowili sprawdzić. Było im obojętne, czy zginą, a poza tym wiedzieli, że ludzie od nich stronili, bo bali się zarazić. Okazało się że obóz Syryjczyków, którzy ich oblegali, był pusty. Słyszano tętęt koni i wśród żołnierzy wybuchła panika. Trędowaci ucieszyli się wszystkimi zdobycznymi dobrami. Wkrótce też podzielili się tą wiedzą z obleganymi, ale to jednak trędowaci byli pierwszymi, którzy uwierzyli. Przypomina to trochę czasy Jezusa i Jego uzdrowień. Ludzie, którzy nie mają nic do stracenia, gotowi są wszystko zaryzykować i uwierzyć. Jeśli ktoś się boi przegrać, ośmieszyć, nie ma czego szukać w Bożym obozie wiary. (25.04.2015)

27. Tazria – Naaman (2 Król. 4:42 – 5:19)

Historia uzdrowienia syryjskiego hetmana jest bardzo poruszająca i osobliwa zarazem. Nieuleczalnie chory dowódca armii syryjskiej za radą swej izraelskiej niewolnicy postanawia spróbować podjąć leczenie w Izraelu. Sprawa toczy się na najwyższym szczeblu. Minister obrony nie może tak sobie pojechać do sąsiedniego kraju. Król Syrii wystosował oficjalną notę do króla Samarii. Król izraelski uznał, że to prowokacja, bo trąd uchodził za chorobę nieuleczalną. Jednak Elizeusz podjął wyzwanie i uleczył Naamana. Tak sobie próbuję wyobrażać, jak by to było, gdyby dzisiaj minister obrony w rządzie Asada próbował udać się na leczenie w Izraelu. Oczywiście żydowscy lekarze chętnie by go przyjęli, ale czy miałby jeszcze prawo powrotu? Wątpię. Zmieniły się czasy i sytuacja. Tym bardziej, że tamto leczenie związane było z wiarą w cuda i to dokonywane przez izraelskiego proroka. Na dzisiaj to już byłoby zupełnie niewyobrażalne. Dobrze, że Biblia była pisana w czasach, gdy ludzie jeszcze byli wierzący. Dzięki temu mamy w niej spisane tak piękne historie. (25.04.2015)

20 kwietnia – 1 Ijar To już szestnasty dzień snopa. Dni liczymy od 16 nisan, pierwszego po pierwszym dniu Przaśników, do święta Szawuot. W niedzielę, 24 maja, będzie pięćdziesiąty dzień. A w ciągu tych siedmiu tygodni wypada kilka ważnych obchodów. W dzień upamiętniania zagłady Żydów w wielu krajach przypomniano, co europejscy chrześcijanie zrobili ze swoimi starszymi braćmi w wierze. Ale za kilka dni także piękna, pozytywna rocznica powstania nowożytnego państwa Izrael. Być może ta ofiara cierpienia była choćby po to potrzebna. Przykre tylko, że świąt tych nie da się obchodzić w jedności. Nie wszyscy cieszą się, że powstało to państwo. Ale trzeba być dobrej myśli – kiedyś zrozumieją i też się ucieszą.

26. Szemini – Radość (2 Sam. 6:1 – 7:17)

Po objęciu władzy nad całym Izraelem i zdobyciu Jerozolimy, Dawid nie spoczywa na laurach. Postanawia uczynić swoją stolicę także stolicą Bożą. Bóg najwyraźniej popiera ten plan. Jest jakby zdumiony zapałem Dawida, ale zgadza się. Przez proroka Natana przekazuje wiadomość swojemu ulubieńcowi, że owszem chętnie zamieszka razem z nim w Jerozolimie, ale dom dla Niego wybuduje syn, a nie on swymi splamionymi krwią rękoma. Jednak zamysł Dawida, by uczynić Jerozolimę duchową stolicą świata został przez Boga zaakceptowany i zrealizowany. Już dzisiaj miasto to wyznacza duchowe kierunki dla połowy ludzkości, a przez jej dominującą rolę także dla pozostałych. Ale z proroctw wiadomo, że znaczenie stolicy Dawida niepomiernie wzrośnie, gdy w tym mieście zostanie proklamowane Królestwo Mesjasza. Pierwsza radość Dawida wynikająca ze sprowadzenia Skrzyni Przymierza na Syjon została zaburzona dwoma incydentami. Uza zginął przy próbie podtrzymania zsuwającej się z wozu Skrzyni, a żona Dawida wzgardziła nim, gdy zobaczyła go tańczącego w korowodzie radości. Również radość współczesnego ustanawiania Królestwa w Jerozolimie zmącona jest wieloma nadgorliwymi działaniami ludzi oraz pogardą tych, którzy nie rozumieją radości pomazańców. Jednak ci, co dostrzegają znaczenie zachodzących zmian, mogą się cieszyć jak Dawid i wołać: Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który idzie w imieniu JHWH. Baruch haba beszem Adonaj! Witaj, który idziesz w imieniu Pana. (18.04.2015)


25. Tzaw – Bojaźń (Jer. 7:21 – 8:3, 9:22-23)

Chciałoby się, żeby wszystko było dobrze i pięknie, by ludzie szanowali Boga, Jego prawo i wzajemnie respektowali swoje prawa. O miłości już nie mówię, bo to wielkie słowo i wysokie wymaganie. Ale niestety pragnienia te odległe są od rzeczywistości. Większość ludzi chce dobrze, postępuje w zgodzie z jakimiś tam zasadami, nie dążą do niczyjej krzywdy. Ale nie zawsze im się to udaje. A przy tym jest jeszcze ta mniejszość synów diabelskich, którzy są w stanie popsuć każdy dobry wysiłek. Do tego dochodzą jeszcze duchowe moce ciemności. Dlatego prorocy muszą czasami grzmieć. Już ich tak bardzo nie oburza zło całego świata. Ale jeśli ci, co zobowiązali się służyć Bogu, tego nie robią w sposób należyty, to czegóż można wymagać od innych. Jeśli sól zwietrzeje, to wszystko będzie nadawało się tylko do wyrzucenia na drogę i podeptania. Bóg stawia przed swoimi wybrańcami wysokie wymagania, ale nie przerastają one ich możliwości. Jeśli się nie wywiązują, to wynika to jedynie z niedbalstwa lub złej woli. Dlatego prorocy czasami grzmią, ostrzegają przed Bożym gniewem. Może i my mamy też prawo czasami to robić, bo nie dzieje się dobrze w tak zwanym chrześcijańskim świecie. A przecież świat islamski też wywodzi się z tego samego moralnego źródła. No więc grzmimy. Bóg nie życzy sobie ofiar, tylko respektowania Jego podstawowych praw. Przecież są one dobre i przyjemne dla nas ludzi. Dlaczego robimy sobie krzywdę, a potem usiłujemy wielbić Boga albo nawet wmawiać innym, że krzywdzimy w imieniu religii. Takie postępowanie wywołuje u Boga obrzydzenie. U mnie też. Zwłaszcza, gdy sam tak czasami postępuję. (28.03.2015)

24. Vayikra – Bezinteresowna miłość (Izaj. 43:21-44:23)

Wydawać by się mogło, że tytuł ten zawiera tautologiczny błąd. Przecież miłość zawsze powinna być bezinteresowna, a jeśli ma na widoku jakieś korzyści, to powszechnie uznaje się, że nie jest już miłością. To stwierdzenie jest jednak tylko ogólnie prawdziwe. Faktem jest, że w miłości, podobnie jak w przyjaźni, oczekujemy wzajemności. Nieodwzajemniana miłość stygnie, a ludzie, którzy umieją się temu procesowi przeciwstawić, mają zadatki na bohaterów. Miłość matki może trwać pomimo czarnej niewdzięczności dziecka. Ale to właśnie jest bohaterstwo. Bóg także, albo raczej przede wszystkim, jest Bohaterem. Kocha dlatego, żeby kochać. Gdy Jakub-Izrael nic jeszcze dla Boga nie zrobił, On już go pokochał i nie przestał, aż nie okazał mu wspaniałego miłosierdzia. Tak było potem z całym potomstwem Jakuba i jego dwunastu synów – Izraelem. Bóg kocha, żeby kochać, bo lubi kochać. Można to wspaniale zaobserwować na przykładzie nie zawsze w historii wdzięcznego narodu. A jeśli mamy w nim taki przykład, to jakąż musi to budzić wiarę i nadzieję we wszystkich innych grzesznikach! Ale jakie też zobowiązanie, by być takim jak Bohater. Nie udaje się? To nic, warto się dalej starać. (21.03.2015)

21 marca – 1 Nisan Wyjątkowość tegorocznych cyklów kalendarzowych podkreśla nie tylko zbieżność daty słonecznej, dnia tygodnia i kalendarza księżycowego ze słonecznym (w roku śmierci Jezusa, który wg naszej rachuby nazywałby się 33 n.e., Pascha przypadała również w piątek 3 kwietnia; wtedy też prawdopodobnie został ukrzyżowany Jezus), ale dodatkowo jeszcze początek świątecznego miesiąca zaznaczy się wyjątkowym zjawiskiem częściowego zaćmienia Słońca. Czy to coś znaczy? Pewnie nie, ale jest ciekawe. No i może dodatkowo pomoże nam uświęcić 1982. rocznicę wydarzeń wielkiego tygodnia. (28 marca rocznica uczty w Betanii, 29 marca rocznica wjazdu do Jerozolimy, 2 kwietnia – Pamiątka ostatniej wieczerzy, 3 kwietnia rocznica śmierci Jezusa, 5 kwietnia rocznica zmartwychwstania – to tylko niektóre daty z tej rocznicowej serii.)

23. Pekudej – Boże mieszkania (1 Król. 7:51-8:21)

Wybrałem sobie Jerozolimę, aby tam było moje Imię – mówi Bóg przez słowa pięknej modlitwy Salomona na poświęcenie świątyni. To prawda, że lokalizację tę zaproponował Bogu Dawid, ale została z wdzięcznością przyjęta. A zresztą tak naprawdę nie wiadomo, kto był autorem tego projektu, skoro Bóg jest przecież sprawcą również „chcenia” u ludzi w Niego wierzących. W każdym razie Bóg zamieszkał na chwilę w Jerozolimie. Są na tym świecie tylko dwa miejsca uświęcone osobistą obecnością Boga – Góra Synaj i Jerozolimski Syjon. Pod Synajem obłokiem Bożej chwały wypełnił się Namiot skonstruowany pod kierownictwem Mojżesza, a w Jerozolimie to samo stało się dwukrotnie: Gdy Salomon przeprowadził Skrzynię z zamku Dawidowego na górę Moria oraz gdy Świątynię odbudowaną przez Zorobabela i Heroda wypełniła moc ducha świętego w dniu Pięćdziesiątnicy. Bóg miał tu na ziemi trzy mieszkania: Jedno w drewnianym namiocie Mojżesza, drugie w kamiennym domu Salomona i trzecie w sercach ludzi wybranych przez Jezusa. Dzisiaj pozostało tylko jedno, jednak wspomnienie tamtych dwóch związanych z górami Synaj i Syjon musi pozostać drogie każdemu sercu, które chciałoby gościć w swych progach tego samego Boga, który zacienił obłokiem Mojżeszowy Namiot i Salomonową Świątynię. (14.03.2015)

22. Vayakhel – Chiram (1 Król. 7:40-50)

Są w Biblii dwie postacie o imieniu Chiram. Obydwie związane z Tyrem. Jeden to król, który najpierw przyjaźnił się z Dawidem (1 Król. 5:1 lub 15), a potem sprzymierzył się z jego synem, Salomonem i obu usługiwał jako dostarczyciel materiałów budowlanych i technologii. Drugi to Chiram odlewnik, o którym mowa jest w aktualnej Haftarze, również wywodził się z Tyru. Był on Żydem, synem wdowy z plemienia Neftalego i brązownika z Tyru. Wyuczony w zawodzie ojca przydał się bardzo przy wykonaniu metalowych elementów świątyni. Być może obaj Chiramowie razem zainspirowali twórców wolnomularskiej legendy o Hiramie Abiffie. W każdym razie mądrość technologiczna, bogactwo i dobry gust narodu fenickiego przyczyniły się do powstania pałaców Dawida i Salomona oraz samej świątyni. Warto pamiętać o tym fakcie w czasach, gdy przynajmniej niektórzy przedstawiciele trzech wielkich religii monoteistycznych coraz bardziej radykalizują swoje poglądy i stosunek do innowierców. Bóg nie brzydzi się umiejętnościami człowieka niewierzącego. Dla Niego wszyscy jesteśmy Jego dziećmi, a cała nasza mądrość, niezależnie od inspiracji, od Niego pochodzi. Również zdolności twórcze. Nie chodzi oczywiście o to, by jednoczyć się religijnie, ale by umiejętnie korzystać z mądrości innych ludzi, niezależnie od ich przekonań. No, a przy tym, cóż za piękny wzór regionalnej współpracy na Bliskim Wschodzie! Oby współcześni przywódcy Libanu chcieli być naśladowcami króla Tyru, Chirama. (14.03.2015)

21. Ki Tissa – Demonstracja (1 Król. 18:1-39)

Pewnych rzeczy Bóg nie chce i chyba nawet nie może (w sensie osiągnięcia założonych celów) robić w ukryciu. Zachowanie Eliasza na górze Karmel było prowokacyjne. Najpierw spotyka się z Achabem i na zarzut, że to on jest przyczyną zamieszania w Izraelu odwzajemnia się takim samym oskarżeniem pod adresem władczego i apodyktycznego króla. Następnie gromadzi lud i proroków Baala na górze Karmel, wyzywa ich na „pojedynek”, wyśmiewa ich bóstwo i wiarę. Potem prosi Boga o demonstracyjny znak, a po jego otrzymaniu – czego już nie ma w czytaniu Haftary – zabija wszystkich, którzy ośmielili się przyjąć jego wyzwanie na konkurs najlepszej religii. Jezus w niektórych przypowieściach (np. o kąkolu i o sieci) zapowiedział, że ludzie przewrotni, wypaczający Jego ideę zostaną przy końcu obecnej epoki wykorzenieni razem ze swoimi szkodliwymi błędami. Oczywiście wiemy, że ich osobowość, życie zachowane będzie przez zmartwychwstanie, ale jednak ich obecna egzystencja zostanie brutalnie przerwana, a wcześniej zostaną być może publicznie skompromitowani, podobnie jak prorocy Baala. Wydaje się to brutalne i może niekonieczne. Przecież Bóg ma do dyspozycji wiele metod podporządkowania sobie ludzi. Ale chyba jednak nie zamierza przeregulować nam mózgów. Zamierza nas przekonać. A niektórzy potrzebują brutalnej demonstracji, by przekonać się o szkodliwości własnego grzechu. Gdyby dzisiaj ogłoszono zakaz czczenia częstochowskiego malowidła, to do walki w jego obronie z pewnością stanęłyby tysiące ludzi. Czy da się więc wykorzenić bałwochwalstwo bez usunięcia ludzi, którzy go krzewią i bronią, bez demonstracyjnego potwierdzenia słuszności Bożego kultu? Widocznie nie. (7.03.2015)

20. Tetzawe – Wstyd początkiem wiedzy (Ezech. 43:10-27)

Ezechiel miał ujawnić Izraelitom sposób odbudowy świątyni i odnowienia kultu dopiero wtedy, gdy będą się wstydzili swoich nieprawości. Warunkiem poznania sposobu wielbienia Boga nie jest dobre postępowanie, zadośćuczynienie za swoje winy, ale wstyd. To ogólna zasada, której Bóg uczy każdego wierzącego. Jeśli zrozumiałeś, że źle postąpiłeś i wstyd ci za to, jest to już wystarczający warunek, żeby udać się do Boga po wiedzę, jak oczyścić się z nieprawości i żyć zgodnie z zasadami Bożego zamierzenia. To warunek minimalny. Wydaje się, że nie jest zbyt wygórowany, a jednak nie jest łatwy. Po pierwsze niełatwo jest czasami dostrzec niegodziwość własnego postępowania. Często niesprawiedliwość, zwłaszcza gospodarcza, jest bardzo głęboko ukryta i trzeba czasami przeprowadzić skomplikowane dochodzenie, by ją wykryć. Po drugie trzeba umieć się zawstydzić. Wstyd jest uczuciem związanym ze społecznymi przyzwyczajeniami. Wstydziłem się rozebrać do naga. Ale w saunie, gdzie wszyscy są nadzy, przestałem się wstydzić. Wstydzę się robić tego, czego nie robią inni. Jeśli wszyscy coś robią, nie odczuwam wstydu. Tak bywa z wieloma przestępstwami. Czasami uczucie wstydu zostało pokonane wiele pokoleń wcześniej. Przywrócenie tego uczucia w niektórych obszarach własnej aktywności wymaga ciężkiej pracy. Wstyd to nie intelektualne przekonanie, że robię coś źle, ale uczucie, emocja, która rodzi się na skutek działania sumienia, przyzwyczajenia, czy normy społecznej. Zmiana ustawień sumienia, by wywoływało wstyd, gdy nie generują go przyzwyczajenia i normy społeczne, to dość skomplikowany i pracochłonny proces. Ale warto go prowadzić, gdy źle postępujemy, bo nagrodą za wstyd jest poznanie drogi do Boga i życia wiecznego. (21.02.2015)

19. Terumah – Świątynia czy namiot? (1 Król. 5:26(12)-6:13)

Zwiedzałem niedawno potężną katedrę w Bambergu. Kolega Meksykanin i katolik zapytał mnie potem, dlaczego te budowle są takie wielkie i czy to ma związek z Nefilimami. Uśmiechnąłem się. Po pierwsze ma to związek z tym, że twórcy kościelnego autorytetu władzy pragnęli, by człowiek czuł się malutki. Może chodziło o pokorę wobec majestatu Boga. Oby. Niestety częściej wiązało się to z uległością względem „przedstawicieli” Boga. Z drugiej jednak strony w czasie tej rozmowy uświadomiłem sobie, że może jednak dla pojedynczych ludzi dających pieniądze i wkładających wysiłek w pracę przy tak ogromnych budowlach, liczyła się przede wszystkim chęć zrobienia czegoś dla Boga, czegoś wartościowego, pięknego, imponującego. Nawet jeśli te uczucia były niewłaściwie wykorzystywane, to jednak mogły się podobać Bogu. Świątynia Salomona też była dwa razy większa od Przybytku. Dziedziniec i okoliczne budowle nadawały całemu kompleksowi dodatkowe wrażenie potęgi nieporównywalnej do pustynnego namiotu. I to wszystko dla chwały Boga. Choć On lepiej czuł się w namiocie. Wiadomo też z historii, że niedługo pomieszkał w swoim pięknym, złotym domu. Musiał się wyprowadzić, bo nie chciał dzielić mieszkania z innymi lokatorami. Wynika z tego, że może lepiej jest wielbić Boga w namiocie. Tymczasowość nie kusi demonów władzy. (21.02.2015)

20 lutego – 1 Adar Na świecie czas karnawału (od carni vale – żegnaj mięso!). W zachodnich krajach tradycja ta jest znacznie żywsza niż w Polsce. Pewnie przez bliższy związek z kulturą celtycką i rytuałami rzymskimi. Ale i Żydzi zintegrowali do swojego święta Purim (14 Adar, 5 marca) elementy karnawałowej maskarady. I tym razem to chyba jednak starsi bracia w wierze nauczyli się czegoś, niezbyt mądrego, od młodszych. Tak też czasami bywa. W przebieraniu się jest zapewne jakaś chęć ucieczki od codziennej rutyny, okazania radości, zrobienia czegoś niezwykłego, innego. Może jest to radość ze zbliżającej się wiosny. I tyle chyba dobra i pozytywnej radości w karnawale. Ale obok tej jasnej plamki pojawia się cała chmura zła, głupoty i szkodliwości, no i w pewnym sensie również magii, przynajmniej w tradycji. Dlatego wierzącemu człowiekowi trudno czasami bez oporów włączyć się w ten strumień powierzchownej radości.

18. Miszpatim – Słowo honoru (Izaj. 6:1-7:6; 9:5-6)

Umiejętność dotrzymywania słowa to jedna z najważniejszych cnót ludzkich i chrześcijańskich. Jezus zakazał swoim naśladowcom przysięgać, bo ich słowo „tak” powinno być takim samym zobowiązaniem jak dla innych umowy, przymierza i przysięgi. To bardzo brzydko, gdy ktoś się z kimś na coś umawia, a potem nie dotrzymuje słowa. Dla niektórych ludzi ich własny honor jest tak ważny, że dotrzymywanie słowa jest kwestią ich godności. I słusznie. W przypadku chrześcijanina, czy ogólniej człowieka wierzącego w Jedynego Boga, dotrzymywanie słowa jest dodatkowo kwestią honoru Boga i Jego Syna Jezusa. To dlatego tak surowo zganił Jeremiasz książąt Judzkich, którzy o obliczu zagrożenia uwolnili nieprawnie więzionych niewolników, a następnie, gdy niebezpieczeństwo minęło, wycofali się z umowy, choć była ona wymogiem prawa Bożego. Dla pouczenia w niektórych tradycjach dodaje się jeszcze do czytania tej Haftary piękne proroctwo o słowności Boga. Wspaniały przykład dla nas ludzi. Bóg nigdy nie wycofuje się z raz danego słowa. Jego słowo, jest zawsze słowem honoru. (14.02.2015)

17. Jitro – Objawienie chwały Bożej (Izaj. 6:1-7:6; 9:5-6)

To musiały być fascynujące przeżycia, spektakle audiowizualne dla proroków. Czasami im zazdroszczę, chciałbym zobaczyć Głos. Słyszę go w Biblii, widzę go oczyma wyobraźni, ale to nie jest jeszcze TO. Zwykłej ludzkiej myśli brakuje dreszczyku emocji... Hmm, a może jest całkiem inaczej. To, co wydaje się fascynującym, oszałamiającym przeżyciem, jest przede wszystkim związane z uczuciem strachu, przerażenia nawet. Wizja Bożej chwały spada przeważnie na człowieka nieprzygotowanego do jej ujrzenia, jest zaskoczeniem. Nagle widzisz coś, czego nie ma w rzeczywistości, słyszysz głosy, widzisz światła. Owszem, można się przerazić. A do tego przesłania owych teofanii również nie są przeważnie zbyt radosne i optymistyczne. Czy jest czego zazdrościć? Pewnie nie, lepiej przeżywać oczyma świadków i wierzyć. Święty, Święty, Święty JHWH Zebaoth. (7.02.2015)

16. Beszalach – Spektakularne zwycięstwo (Sędz. 4:4-5:31)

Człowiek potrzebuje czasami sukcesu. Wystarczy przyjrzeć się reakcjom ludzi, gdy ich reprezentacja wygrywa jakieś mistrzostwa. Wszyscy czują się zwycięzcami, promienieją, lepiej pracują, chętniej się udzielają. Efekt ten jest co prawda krótkotrwały, ale bardzo wartościowy. Bóg o nim nie zapomina. Jego naród wybrany doznał wielu klęsk i niepowodzeń. By nie upadli na duchu, Bóg zadbał o to, by raz za czas odnosili spektakularne i niespodziewane zwycięstwo. To utrzymywało ich w nieustającej nadziei, że coś, co zdarzyło się dwa razy, z pewnością może wydarzyć się ponownie. W takim nastawieniu łatwiej jest znosić kolejne porażki – w oczekiwaniu, że kiedyś znów nastanie dzień chwały, w oglądaniu się na Boga, który może swym przyjaciołom takie spektakularne zwycięstwo zapewnić. (31.01.2015)

15. Bo – Faraon, próżny trzask (Jer. 46:13-28)

Po polsku się mówi, że krowa, co dużo ryczy, mało mleka daje. Są ludzie, którzy robią wokół siebie dużo hałasu. Przeważnie jest to oznaką słabości – ich czas minął. Tak było z Egiptem w czasach Jeremiasza. Dlatego nie warto było się sprzymierzać z Egiptem. Jeremiaszowi chodziło oczywiście o coś więcej, niż tylko o polityczną kalkulację. Bóg nie życzył sobie ideologicznych związków z Egiptem, choć przecież pierworodny Boży, Izrael wychował się w Egipcie, a dwa plemiona, Efraima i Manasesa, miały Egipcjankę za matkę. Dzisiaj duchowe przymierze z Egiptem oznacza sympatyzowanie z bałwochwalstem i jego obyczajami, z kultem siły i zdrowia, z religią uczynków i nagrody lub kary za nie po śmierci. Wszystkie te duchowe wynaturzenia można obserwować zarówno wśród chrześcijan jak i współczesnych Izraelitów. Czas faraona minął. Nie opłaca się zawierać z nim przymierzy. (24.01.2015)

21 stycznia – 1 Szewat. Dnia powoli zaczyna przybywać. Częściej pojawia się słońce. W mojej okolicy zakwitły już leszczyny. Nie bardzo mnie to cieszy, bo to oznacza zatkany noc, piekące oczy i ogólne rozdrażnienie. Ale może w taki właśnie sposób przypomina o sobie nowy rok drzew (15 Szwat / 4 lutego). Zakwitają też różne nowe plany na najbliższy czas. W zasadzie jeszcze zima, ale jakby już na horyzoncie ukazywała się wiosna.

14. Waera – Spustoszenie Egiptu (Ezech. 28:25-29:21)

Ezechiel przepowiadał, że babiloński król, Nabuchodonozor, spustoszy Egipt. Tak też się stało. Zapowiedź głosiła także, że po czterdziestu latach spustoszenia Egipt się odrodzi. Rzeczywiście Babilończycy nie byli w stanie na trwale włączyć oazy nad Nilem do swojego państwa. Uczynili to dopiero Persowie, a po nich helleniści i tak naprawdę dopiero Rzymianie, gdy Cezar pokonał Antoniusza i Kleopatrę. Siedem wieków później Egipt stał się częścią świata islamskiego i zaczął mówić językiem arabskim, czyli zachodniosemickim, zgodnie ze zdumiewającą przepowiednią Izajasza (Izaj. 19:18). Przechował się w nim jednak ślad mowy staroegipskiej w postaci języka koptyjskiego. Paradoksalnie to właśnie egipscy chrześcijanie, a nie islamska większość tego kraju, są kontynuatorami starożytnej tradycji Egiptu zchrystianizowanego w pierwszych stuleciach nowej ery. Dzisiaj Egipt jest niezależnym państwem, ale nie ma już takiego znaczenia jak w starożytności. Jest słabszy od Izraela, który wielokrotnie zwyciężał go w wojennych potyczkach. Taka sytuacja byłaby nie do wyobrażenia sobie w czasach Ezechiela czy Izajasza. Jednak czas pokazał, że Słowo Boże się nie myli. A jeśli tak, to prawdą są również zapowiedzi, że w tym samym czasie, gdy zgromadzony zostanie Izrael, a Egipt będzie już tylko jednym z wielu słabych państw, na ziemi zostanie ustanowione mesjańskie Królestwo pokoju, które sprowadzi błogosławieństwo dla wszystkich narodów. Cóż za cudowna nadzieja w chwilach niepewności i wojennych zagrożeń! (17.01.2015)

13. Szemot – Sens Bożej kary (Izaj. 27:6-28:13, 29:22-23)

Choć napisane jest czasami w Biblii, że Bóg się mści, to jednak Jego zemsta ma całkowicie inny charakter od naszej, ludzkiej. Bóg zadaje ból nie po to, by zaspokoić swe własne pragnienia. Jego kara ma charakter wychowawczy. Wydawałoby się, że to oczywista prawda. Zresztą to samo mówią wszyscy, którzy się mszczą lub „wymierzają sprawiedliwość”. Rodzice karzący swoje dzieci zarzekają się, że jedynym ich celem jest dobro dziecka. Po głębokiej analizie własnych uczuć i zachowań musimy jednak często przyznać, że nam ludziom bardzo trudno jest oddzielić interes osób karanych od własnych emocji. Często więc zdarza się, że mścimy się, wyżywamy, zamiast wychowywać. Inaczej jest z Bogiem. Jemu w tej sprawie nigdy nie przytrafia się żadna niedokładność. A gwarancją jest historia Izraela. Owszem, bolesne były doświadczenia tego narodu. Patrząc jednak na dzisiejszy jego kształt, można tylko z uznaniem pochylić czoło przed Bożymi metodami wychowawczymi. Trzy i pół tysiąca lat historii, a naród młody i świeży jak za czasów Mojżesza. Bynajmniej jeszcze nie idealny, jako że Boży proces wychowawczy nie osiągnął jeszcze swej pełni, ale mimo wszystko rezulatat imponujący. W ręce takiego Wychowawcy chętnie powierzamy swój los. (10.01.2015)

12. Wajechi – We szamarta et miszmeret (1 Król. 2:1-12)

Początkowe słowa 1 Król. 2:3 można by opisowo przetłumaczyć "strzeż tego, co ma być strzeżone". Polski czasownik "przestrzegać" oderwał się znaczeniowo od pojęć stania na straży czy pilnowania. Ale taki związek występuje w hebrajskim zwrocie przytoczonym w tytule. Owo pilnowanie opisane jest przez (1) chodzenie drogami Pańskimi, (2) przestrzeganie ustaw (chuqot), (3) przykazań (mitzwot) i (4) sądów (miszpatim), a także świadectw zapisanych w Torze. Chodzenie drogami Pana oznacza praktyczne stosowanie w życiu Jego woli wyrażonej przez biblijnych posłańców. Przestrzeganie (strzeżenie, pilnowanie) ustaw, przykazań i sądów, to nie tylko stosowanie ich we własnym życiu, ale także ustawiczne ich rozważanie i dzielenie się owocami tych rozważań z innymi, by Prawo Boże było w najwyższym poszanowaniu w całym otoczeniu pobożnego człowieka. Ponadto należy strzec świadectw, czyli rozważać i głosić historie biblijne, które nie zawierają może bezpośrednich nakazów czy zakazów, ale inspirują, ukazują szlachetne przykłady bogobojnych ludzi, którzy mogą być wzorami dla wszystkich wierzących. Takimi zaleceniami żegna się Dawid ze swoim synem i następcą na tronie Izraela, gdyż życzy mu szczęścia, a jego warunkiem jest strzeżenie tego, co powinno być strzeżone. (3.01.2015)

11. Wajigasz – Jedność Izraela (Ezech. 37:15-28)

W czasach Ezechiela żywe było jeszcze wspomnienie bolesnego podziału plemion izraelskich na południowe (Judy i Beniamina) oraz północne (pozostałe dziesięć pod wodzą Efraima, syna Józefa). Jakże cudowne musiało więc wydać się proroctwo, że po zgromadzeniu Izraela będzie już tylko jedno państwo mówiące po hebrajsku, w którym nie będzie rodowych podziałów. Dzisiaj pierwsza część tej przepowiedni stała się rzeczywistością. Izrael jest jednym, demokratycznym państwem bez podziałów na rody i plemiona. Czy jest jednak jednym „drewnem” w Pańskiej ręce? Prawo do odpowiedzi na to pytanie mają przede wszystkim mieszkańcy Izraela. Jednak z relacji można odnieść wrażenie, że obywatele tego kraju są jednak podzieleni. Podstawowy podział przebieg wzdłuż linii religijności i jej roli w państwie. Ezechiel zapowiadał, że po zgromadzeniu do ziemi Izraelici zostaną najpierw moralnie i ideologicznie oczyszczeni, potem otrzymają jednego króla, Dawida, następnie zostanie ustanowione z nimi przymierze, a dopiero na koniec staną się świątynią Pana i błogosławieństwem dla wszystkich narodów. Wydaje się, że na razie mocno zaawansowany jest etap oczyszczania po zgromadzeniu (27.12.2014)

23 grudnia – 1 Tewet. Kończy się Chanuka. Niedługo zapłonie ostatnia świeca. Olej musiałby już być święty i gotowy do sprawowania ofiary. Czy stał się cud? Zdaje się, że jeszcze nie w tym roku. Można odnieść wrażenie, że duch święty nie kieruje jeszcze składaniem ofiar u większości z tych, którzy zapalają dziś chanukowe świece. A może to tylko nasza ludzka perspektywa, może w Bożym duchowym świecie sprawuje się już czysta i święta ofiara przy jasno świecącym świętym świeczniku...

10. Miketz – Salomonowy sąd (1 Król. 3:15-28)

Historia z ustaleniem macierzyństwa jednej z dwóch prostytutek kojarzy się przede wszystkim ze sprytem Salomona, który przy użyciu spektakularnej symulacji doprowadza do emocjonalnej reakcji kobiet, pozwalającej mu stwierdzić, która z nich jest matką. Oczywiście z punktu widzenia współczesnego procesu sądowego metoda Salomona wydaje się mocno kontrowersyjna, jeśli nie bulwersująca. W tamtym wypadku zadziałał efekt zaskoczenia. Gdyby jednak proces taki miał się powtórzyć, to oczywiście obydwie kobiety błagałby o uratowanie dziecka. Dzisiaj prawie każdy człowiek zrezygnowałby ze swoich roszczeń do dziecka, gdyby wiedział, że doprowadzi przez to do jego śmierci. Być może więc sam precedens sądowy nie jest w tej historii najistotniejszy. Ważniejsze wydaje się to, że potężny król zajął się sporem między prostytutkami, że ustalenie prawdy było nadrzędne, niezależnie od tego, jak mało istotnej sprawy z punktu widzenia państwa ona dotyczyła. Ważne wydaje się też to, że sędzia oddzielił sprawę macierzyństwa od występku samych kobiet, że nie zajął się najpierw wszeteczeństwem, które po pierwsze musiałby zostać ukarane śmiercią. Salomon uczy swoich naśladowców umiejętności selektywnej oceny oraz nie dzielenia spraw na ważne i mniej ważne. Każde zaburzenie prawdy odsuwa od ludzi ideę Królestwa Bożego. Dlatego w każdej sprawie, nawet nieistotnej z indywidualnego puntu widzenia, trzeba starać się o Salomonowy sąd. (20.12.2014)

9. Vajeszev – Wybrańcy Boży (Amosa 2:6-3:8)

Tevie ze „Skrzypka na dachu” narzekał trochę do Boga na wybranie swego narodu, gdyż wiedział, z czym się ono wiąże. Reprezentowanie Boga to oczywiście wielki przywilej, ale wiąże się z nim ogromna odpowiedzialność, a także cierpienie. Dlatego Tevie pytał, czy Bóg nie mógłby sobie na jakiś czas wybrać (w sensie cierpienia oczywiście) jakiegoś innego narodu. Amos przekazuje Izraelowi słowo od Boga (bo gdy On mówi, prorok musi prorokować), że są Jego wybrańcami: Tylkom was samych poznał ze wszystkich rodzajów ziemi. Jakże wdzięcznie brzmiałyby te słowa w uszach Izraelitów, gdyby nie druga część tego zdania: ...przetoż was nawiedzę dla wszystkich nieprawości waszych. Wszyscy chętnie korzystamy z przywilejów, ale obowiązki i odpowiedzialność spychamy na dalszy plan. Bóg, który wytracił Amorytów za ich występki, nie przepuści też swemu ludowi. Owszem, zmiłuje się, ale nie zrezygnuje z wymagania najwyższych standardów moralności. Dotyczy to nie tylko historycznego i współczesnego Izraela, ale także wszystkich, którzy chcieliby się czuć wszczepieni w oliwny pień obietnicy. Twarda to mowa. (13.12.2014)

8. Vajiszlach – Bliźniak (Abd. 1:1-21)

Ezaw był tak podobny do Jakuba, że ojciec ich pomylił. Co prawda niedowidział, ale przecież głos, zapach. Jakub zrobił wszystko, by dobrze udawać brata, Izaak coś podejrzewał, ale przecież w końcu udzielił błogosławieństwa bratu bliźniakowi. Czasami można pomylić się w drugą stronę i cielesnego, niewybranego Ezawa wziąć za dziedzica obietnicy. Czasami nasz ludzki wzrok i wyczucie świętości nas zawodzi. Widzimy okazałe uczynki, piękno, siłę – to nam imponuje. Ale to niekoniecznie jest świętość, bo Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Trzeba wiele wysiłku włożyć w to, by nauczyć się patrzeć na ludzi tak, jak widzi ich Bóg. Do końca nigdy się nie uda, ale tak jak Izaak, po kilku próbach uznajemy w końcu Boży wybór. Mogłoby się wydawać, że to nie jest ludzka rzecz oceniać cudzą świętość. Czasami jednak jest to konieczne. Po to, by dołączyć i błogosławić prawdziwej świętości, a oddzielić się od tego, co jest świecidełkiem, co tylko udaje świętość. Pozory świętości gorsze są czasami od jawnej bezbożności. Dlatego trzeba wysilać wszystkie zmysły, by nauczyć się odróżniać bliźniaka bezbożnego od bliźniaka wybranego. (6.12.2014)

7. Vayetze – Spory między braćmi (Oze. 11:7-12:12)

Jakub uciekał do Charanu przed Ezawem. Efraimici, czyli potomkowie Józefa, spierali się z Judejczykami, czyli plemieniem, z którego wywodził się król Dawid. Wcześniej zaś dziesięciu synów Jakuba nienawidziło Józefa. Przyczyną była zazdrość o względy ojca. Ubieganie się o miłość i łaskę ojcowską to rzecz piękna i szlachetna. Jednak czasami dzieje się to w duchu rywalizacji. Chrześcijanie konkurują z Żydami o względy Ojca niebieskiego. Czyżby serce wszechogarniającej Istoty było tak ciasne, by miało w nim zabraknąć miejsca dla wszystkich? Czy trzeba układać ranking bliskości tronu, przydzielać miejsca po prawej i lewej stronie? Wśród samych chrześcijan od dwóch tysięcy lat toczy się rywalizacja, który ich „gatunek” lepiej nadaje się do Królestwa. Mówią nawet niektórzy, że niebo będzie musiało mieć oddzielne pomieszczenia dla każdego wyznania, a za grubymi murami znajdą się ci, co będą uważali, że tylko oni powinni być w niebie. A może nie znajdzie się tam miejsce dla nikogo, kto walczy z bratem, kto zazdrości, nienawidzi i posuwa się w końcu do morderstwa? Na szczęście Bóg jest wierniejszy niż nasza ludzka niewierność i nie porzuci nas dla naszych błędów, tylko je naprawi. Trzeba tylko płakać i żałować. (29.11.2014)

23 Listopada – 1 Kislew W Izraelu to czas Channuki. Odrodzenie narodowe Izraela za czasów Machabeuszy może być dobrą okazją do podjęcia dyskusji o współczesnym państwie. Przygotowywany jest projekt ustawy, który definiowałby żydowski charakter Izraela. W sumie słusznie. Ale rodzi to obawy, że doprowadzi ona do dyskryminacji obywateli innych narodowości i religii. Jak rozwiązać to nierozwiązywalne zadanie? Co doradziłbym rządowi Izraela? Kto jest Żydem i jak zagwarantować, by nawet w sytuacji niekorzystnego rozwoju demograficznego Izrael pozostał ojczyzną Żydów? Trudna sprawa. Można tylko polecić Izrael Bożej opiece.

6. Toldot – Co, ja? Twój anioł? (Mal. 1:1-2:7)

Kochany Panie Boże, powiedz mi, jak to jest z tym Twoim wybraniem, z miłością i opieką, którą mi obiecałeś? Modlę się do Ciebie trzy razy na dzień. W dzień święty udaję się do zgromadzenia, by wielbić Twe wielkie imię. Obchodzę ważne świąteczne rocznice, przestrzegam przykazań, pamiętam o ubogich, poszczę, gdy trzeba, udzielam się w każdej dobrej sprawie. A oni? Bezbożnicy! Żyją jak chcą, uganiają się za pożądliwościami i bogactwami. Gardzą Tobą i ludźmi, wyzyskują, kradną, cudzołożą i zabijają. Edomici! Dzięki Ci, żeś mnie powołał i wybrał, bym nie był jak oni. Objawiłeś mi swe imię, abym im błyszczał. Niech ich Twa chwała opromieni, oświeci, olśni, oślepi... Ale gdy już tak o tym mówimy... Popatrz Boże, jak ja żyję. Ubożuchne mieszkanko, marny samochodzik, na dobre jedzenie już nie starcza, nie mówiąc o jakimś porządnym ubraniu czy urlopie (uchowaj mnie przed rozpustą!). Dzieciom wszystkiego muszę żałować. Żonka już mi niedomaga, może na starość się jeszcze nią będę musiał zaopiekować, o ile sam całkiem na zdrowiu nie podupadnę. A oni? Bogacze przeklęci, rozwalają się po świecie, z rozpustą obnoszą. I jak to jest z tym Twoim wybraniem? Ty masz chwałę, a ja? Co ja z tego mam? .... Co mówisz? Że ja niby splugawiłem Twój stół, zlekceważyłem Twe Imię? Sorry, wybacz, ale to jakieś nieporozumienie. Ja kapłan, lewita, Twój anioł?... (22.11.2014)

5. Chaye Sara – Abiszag i Betszeba (1 Król. 1:1-31)

Dawid miał co najmniej osiem żon i jeszcze do tego liczne nałożnice. Taki był obyczaj. Ale widać żadna z nich nie potrafiła o niego zadbać na starość. Gdy nie mógł się zagrzać, nie było przy nim kobiety, która by się do niego czule przytuliła i rozgrzała jego starzejące się ciało. Czy wszystkie były tak stare i zmęczone? Czy też może status żony królewskiej na to nie pozwalał? Trudno powiedzieć. W każdym razie wyszukano mu młodą, piękną pielęgniarkę, do której obowiązków należało między innymi sypianie na jego królewskim łonie. Co jednak nie oznaczało współżycia. Abiszag z Sunnem, bo tak nazywała się dziewczyna, nie stała się konkubiną Dawida. Kronikarz królewski odnotował, że gdy Betszeba, ukochana żona Dawida, przyszła prosić o królestwo dla swego syna, Salomona, Abiszag usługiwała jej mężowi. Po śmierci Dawida Betszeba wstawi się za prośbą Adoniasza, konkurenta Salomona do tronu, by oddać mu Abiszag za żonę. Salomon się nie zgadza, wyczuwa chęć spisku i każe zgładzić swojego przyrodniego brata. Nie wiemy, co działo się w sercu Betszeby, matki króla i trzech jeszcze synów Dawida, gdy wspierała pomysł pozbycia się Abiszag ze swego dworu i otoczenia. Być może pałac Salomona był za mały, by zmieściły się w nim dwie kobiety bezgranicznie kochające Dawida, a może też i Salomona. Niektórzy domyślają się bowiem, że piękna Sulamitka (Pieśń 6:12), bohaterka Pieśni nad Pieśniami, to właśnie Abiszag. To być może jej historię opisał Salomon w swym pięknym miłosnym utworze. (15.11.2014)

4. Vayera – Szunamitka (2 Król. 4:1-37)

Wzruszająca jest historia kobiety z Szunem. Ta gościnna osoba nie miała dziecka, a jej mąż był już stary. Być może i ona nie była młoda. Elizeusz, który oferował jej wsparcie u hetmana, a nawet króla, musiał wstawić się widocznie jeszcze wyżej, u samego Pana Wszechświata, by jej pomóc. Udało się. Szunamitka urodziła dziecko, choć podobnie jak Sara najpierw nie uwierzyła, że to możliwe. Musiała jednak spróbować. Gdy chłopczyk podrósł, zachorował i umarł. Kobieta nie traci zimnej krwi. Wierzy, że jeśli prorok pomógł raz, to pomoże i drugi. Przy domu miała kiedyś już urządzony pokój gościnny dla proroka. To tam zaniosła chłopca i natychmiast pojechała po Elizeusza. Z Szunem do Karmel, gdzie mieszkał prorok, jest ok. 40 km. Jechała na osiołku. Ile czasu jej to zabrało? Elizeusz, gdy tylko usłyszał o śmierci dziecka, natychmiast posłał przed sobą sługę ze swoją laską. Gechazi przybył prędzej i zgodnie ze wskazówkami pana położył laskę na twarzy chłopca. To jednak nie pomogło. Dopiero gdy przybył prorok, pomodlił się i rozpoczął akcję reanimacyjną. Przyłożył swoje usta do ust zmarłego, rozgrzewał jego ciało. Po jakimś czasie chłopiec kichnął i się obudził. Może czymś się zakrztusił, może nie był całkiem martwy, bo przecież leżał z pewnością cały dzień. W każdym razie dobra kobieta odzyskała dziecko. I cóż można powiedzieć? Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Wiele smutku wokół. Gdyby towarzyszyła mu wiara, to może byłoby go choć trochę mniej... (8.11.2014)

3. Lech Lecha – Jak orły (Izaj. 40:27-41:16)

Łatwo jest przyjąć słowo o pocieszeniu w cierpieniu. Izrael ma prawdziwego, żywego Boga, nie z metalu czy drewna. To oczywiste, że umie On ratować, wybawiać, pocieszać i wzmacniać. Ci, co na Niego liczą, otrzymują pomoc i wzbijają się wysoko w niebo, jak orły. Ale przecież orzeł to drapieżny ptak. Wzbija się wysoko, by upatrywać łupu. Sługa Izrael przy Bożym wsparciu gromadzi przede wszystkim pokarm, który spada z nieba i wyrasta z ziemi. Ale czasem też ów "robaczek" Jakub staje się bojowym rydwanem z kolcami, którym Bóg młóci narody. Kilka razy przekonali się o tym agresywni sąsiedzi współczesnego państwa Izrael. Ale być może już niedługo przekonają się także inni zamierzający upokorzyć Boże Królestwo, które będzie już wtedy reprezentowane przez ludzi w Jerozolimie i okolicach. Na razie jeszcze rząd Izraela nie stanowi przedstawicielstwa Bożego. Ale trzeba uważać. Gdy bowiem narody świata zgromadzą się przeciwko Jerozolimie, to nastąpi w niej wielki cud wylania ducha, a wtedy jeszcze bardziej stanie się ona źrenicą Bożego oka. (1.11.2014)

2. Noach – Radość niepłodnej (Izaj. 54:1-11)

Sara była najpierw niepłodna. Potem urodziła syna i zapewne do końca życia musiała w Panu żywić nadzieję, że nic złego go nie spotka. Nie doczekała się wnuków. Zapewne będzie płakać z radości, gdy w Królestwie zobaczy miliony potomków Izaaka, którzy wybudowali i zasiedlili wielkie miasta, którzy byli słynnymi królami, mędrcami, naukowcami, pisarzami, muzykami, zdobywcami, odkrywcami. I nie tylko Sara będzie się cieszyć. Miliony niepłodnych kobiet ucieszy się być może potomstwem, którego nie mogły urodzić. Inne ucieszą się spełnionym macierzyństwem tych, co urodziły. Ale i to jeszcze nie jest najważniejsze. Cały Izrael zdawał się czasami być porzucony i bezpłodny w wysiłkach, by utrzymać przy życiu swą narodową tożsamość. Oto nadeszły czasy, gdy już nie trzeba się martwić. Ponad trzynaście milionów Żydów na świecie ma swoją ojczyznę, w której mieszka ponad sześć milionów ich rodaków. Opuszczona przestała płakać po utraconym Małżonku, którym był jest i będzie Bóg Wszechmogący, niechaj Imię Jego będzie błogosławione. Obiecał On, że wody potopu Noego już więcej się nie rozleją. Ale nawet gdyby się wszystko miało rozpłynąć, to miłosierdzie Boże jest nieporuszone. Chwała niechaj Mu będzie za Jego opiekę nad nami! (25.10.2014)

25 października – 1 Cheszwan Ważnym wydarzeniem tego miesiąca będzie otwarcie Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie (28 października, 4 Cheszwan). Na tę okoliczność prezydent Izraela Reuven Rivlin złoży właśnie w Polsce swoją pierwszą wizytę zagraniczną. Zapewne nie ma to związku z faktem, że również w miesiącu Cheszwan (1 Król. 6:38), ósmym miesiącu roku zwanym w biblijnych czasach Bul, Salomon zakończył budowę świątyni. Ten jesienny miesiąc jest dobrym momentem na zamknięcie różnych prac rocznych i dokonanie podsumowań. Oby z Bożym błogosławieństwem.

1. Bereszit – Sługa Pański (Izaj. 42:5-21)

Bóg dał sługę za przymierze ludowi i za światło narodom po to, by wszyscy chwalili Boga w duchu i w prawdzie. Lud Izraela i wszczepione w pień jego obietnic zgromadzenie mesjańskie podlegają Bożemu przymierzu. Ich chodzenie i błądzenie w związku przymierza z Bogiem tworzy światło dla narodów. Okruchy tego światła rozproszone obecnie w czasie i przestrzeni zbierze kiedyś Bóg w jedną „matrycę”, którą odciśnie w bezładnej na razie masie narodów. Ale już i dzisiaj tam, gdzie rozbłyskają pojedyncze iskierki Bożego światła, wzór Boży po części odciska się w ludzkiej świadomości przybliżając człowieka do chwały Mesjańskiego Królestwa. Wtedy wszystko zostanie uczynione na nowo, według nowego wzoru. Czasami jednak słudzy Boży ślepną i głuchną, nie wypełniając swej misji tworzenia światła dla narodów. Ale i to służy wielkiemu zamierzeniu, które musi nie tylko ugruntować dobro i piękno, ale też oddzielić od niego zło i pospolitość. (18.10.2014)

W nowym roku...

... pragnąłbym się zająć nie tyle samymi paraszami z Tory, co towarzyszącymi im fragmentami z proroctw, tzw. haftarami. Oczywiście jak najbardziej zachęcam do czytania Tory. Można w tym celu wykorzystywać refleksje, jakie snuliśmy na temat kolejnych paraszy przez minione jedenaście lat (naciskając link "z poprzednich wydań"). Jednak krótkie akapity publikowane w tym miejscu będą dotyczyły fragmentów z Proroków, które odczytuje się, albo raczej odśpiewuje, po czytaniu Tory. Pozdrawiam i zachęcam do czytania Słowa Bożego. Daniel Kaleta (18.10.2014)